Przepis na wegetariańską wersję tego dania znalazłam w książce Das Ox-Kochbuch. Wspaniała książka z punkowym soundtrackiem do każdego dania :D
Danie jest banalnie proste, a jednak wnosi jakąś odmianę do kuchni w środku tygodnia, kiedy zazwyczaj nie ma zbyt wiele czasu.
Do tego musiałam zaspokoić swój głód na frytki. Brr, straszne! A jednak za nic nie można się powstrzymać :P
No nic!
Aby przyrządzić szpinakowego francuza w lodówce powinniście mieć:
1 opakowanie mrożonego szpinaku
1 ciasto francuskie
1 średnią cebulę
4 ząbki czochu
1 kostkę tofu (200g)
olej
Kroimi w drobną kosteczkę cebulę i czosnek i go podsmażamy. Dodajemy szpinak i dusimy około 10-15 minut w międzyczasie przyprawiając go według uznania. U mnie była to standardowa para: sól i pieprz.
Bierzemy malutką brytfannę ( ja miałam tylko taką mega wielką, więc byłam zmuszona użyć formy do ciasta, gdyż była mniejsza. Oczywiście możemy się pokusić o zrobienie podwójnej czy nawet potrójnej porcji, wtedy zmieści nam się w większą brytfannę.) W każdym razie brytfannę smarujemy delikatnie olejem i wykładamy spód 1/3 naszego ciasta francuskiego, zaginając je po bokach ( spokojnie, bez obaw je rozciągajcie, może być ultracienkie).
Teraz nakładamy pół szpinaku, oprószamy połową kostki tofu, przyprawiamy delikatnie solą i pieprzem i nakładamy kolejną warstwę ciasta. Potem nakładamy znowu warstwę szpinaku, tofu, przyprawiamy i nakładamy ostatnią część ciasta i zaginamy je po bokach.
Wrzucamy na około 20 minut do piekarnika rozgrzanego do 200°C i jemy.
A na zimno też jest doskonałe... właśnie przed chwilą przetestowałam :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpinak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpinak. Pokaż wszystkie posty
środa, 7 marca 2012
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Naleśniory zaliczeniowe.
Chyba jednak jeszcze za jakiś czas powrócę do dań wigilijnych. Póki co, zaraz po Nowym Roku rozpoczyna się czas zaliczeń u mnie na uczelni i od biegania nocą z abażurową lampą i aparatem po wioskach po naukę o psychoanalizie Freuda robię w tym czasie wszystko. Tylko z gotowaniem słabiutko.
Dzisiejsze danie z cyklu sesjowych i tak jest bogate, a pomogła mi przy nim siostra, która genialnie doprawiła szpinak, gdy ja zaglądałam w notatki :)
Postaram się i obiecuję sobie, by w tym stresowym okresie mimo wszystko jeść zdrowo, bo przecież zdrowe jedzenie to źródło i początek wszystkich pomysłów!
Poza tym muszę mieć siłę, bo o ile jutro mam pierwszy i ostatni w tym semestrze egzamin teoretyczny, to reszta zaliczeń wymaga fizycznego, że tak powiem, działania.
Bez świeżych warzywek, owoców, orzechów i yerby mate, więc ani rusz!
I tak też dziś, pozostawię po sobie jedynie zdjęcie, z nadzieją, że słowa szpinak, dużo, dużo czosnku, cebula, pieczarki, smażyć, dusić, zawijać, podsmażać, jeść, wystarczą, gdy się zdarzy, że ktoś jakimś cudem nabierze ochotę na naleśniki szpinakowe ;)
Kus kus też bardzo jest wskazany w tym okresie!
Błyskawicznie się go przygotowuje i jest świetnym źródłem między innymi białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych i witaminy C, której wchłaniane można zwiększyć zajadając się warzywkami, które raczej tak czy siak będą gościć na wegańskim talerzu. :)
Dzisiejsze danie z cyklu sesjowych i tak jest bogate, a pomogła mi przy nim siostra, która genialnie doprawiła szpinak, gdy ja zaglądałam w notatki :)
Postaram się i obiecuję sobie, by w tym stresowym okresie mimo wszystko jeść zdrowo, bo przecież zdrowe jedzenie to źródło i początek wszystkich pomysłów!
Poza tym muszę mieć siłę, bo o ile jutro mam pierwszy i ostatni w tym semestrze egzamin teoretyczny, to reszta zaliczeń wymaga fizycznego, że tak powiem, działania.
Bez świeżych warzywek, owoców, orzechów i yerby mate, więc ani rusz!
I tak też dziś, pozostawię po sobie jedynie zdjęcie, z nadzieją, że słowa szpinak, dużo, dużo czosnku, cebula, pieczarki, smażyć, dusić, zawijać, podsmażać, jeść, wystarczą, gdy się zdarzy, że ktoś jakimś cudem nabierze ochotę na naleśniki szpinakowe ;)
Kus kus też bardzo jest wskazany w tym okresie!
Błyskawicznie się go przygotowuje i jest świetnym źródłem między innymi białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych i witaminy C, której wchłaniane można zwiększyć zajadając się warzywkami, które raczej tak czy siak będą gościć na wegańskim talerzu. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
