Jestem właśnie w drodze do Trójmiasta. Odpocząć, odetchnąć morskim powietrzem. Lubię polskie morze i w zasadzie zawsze cieszy mnie wyjazd w to miejsce, nawet gdy tak jak teraz zaczyna kropić deszcz. Ostatnio dużo wyjazdów. Ostatni weekend spędziłam w Krakowie z przyjaciółkami. Na zwiedzanie wegańskich knajp co prawda zabrakło już czasu ( Momo, na pewno jeszcze kiedyś będzie nam dane się spotkać!), ale celem tej podróży i tak była wystawa zbiorowa pod tytułem Polowanie, towarzysząca całemu projektowi o tym samym tytule. Pojawiły się tam prace dwóch dziewczyn z Grupy Artystycznej Fałdy, której członkinią również jestem. Jeżeli macie okazję to koniecznie musicie zwiedzić tę wystawę, będzie trwała jeszcze przez około miesiąc. Warto!
W ten weekend natomiast zamierzamy sobie odbić i głównie jeść i się lenić. Na pierwszy ogień idzie nowe Feed My Soul, zobaczymy jak będzie :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 21 marca 2015
poniedziałek, 30 lipca 2012
Amerykany!
Deszczowa pogoda latem sprzyja oglądaniu zaległych filmów, słuchaniu zapomnianych piosenek i pieczeniu.
To dobry czas, odpoczynek od upałów, nawału turystów na mazurskich jeziorach. Jeden dzień, jeżeli zostanie dobrze wykorzystany, jednak zupełnie wystarczy, bo brakuje mi wtedy ciepłych wieczorów z piwkiem na cyplu, porannego widoku żaglówek na jeziorze, ba, nawet śpiewu szant, które serdecznie już mi się przesłuchały, a jednak są nieodłącznym elementem tego całego klimatu i choć śpiewać wcale ich nie muszę, tańczyć przy nich również nie, to miło jest jeżeli gdzieś tam w tle się pojawiają ;)
Skoro dzień odpoczynku od Mazur na Mazurach, to i danie zupełnie niemazurskie ( i bardzo dobrze - biorąc pod uwagę, że króluje tu na talerzach ryba).
Oglądając czarno-białe filmy i odkopując płytę The Puppini Sisters przypomniały mi się ciastka zwane amerykanami, które jadłam często jako dziecko w Niemczech.
Musiałam zrobić ich wegańską wersję!
Pyszne, słodkie i sycące.
Łapcie soundtrack i do dzieła!
Składniki na około 18 amerykanów:
-500g mąki
-200ml oleju
-200g cukru
-1 paczka cukru waniliowego
-1 paczka proszku budyniowego waniliowego
-3 łyżki mleka sojowego
-3 łyżeczki proszku do pieczenia
Lukier:
-200g cukru pudru
-4 łyżki wody
- 2 łyżki kakaa
Mieszamy ze sobą mąkę, proszek do pieczenia, olej, cukier waniliowy, cukier. W oddzielnym naczyniu mieszamy ze sobą proszek budyniowy z sojmlekiem, po czym powoli dodajemy do reszty składników.
Ugniatamy ciasto, takie, by nie lepiło się zbytnio do łapek - jeżeli będzie się za bardzo kruszyło dodajemy nieco mleka sojowego lub oleju.
Formujemy w średniej wielkości placki - niezbyt płaskie, ale też nieco bardzie niż te co widać na zdjęciu ;)
W dużych odstępach układamy na blasze i wrzucamy do rozgrzanego do 180stopniu piekarnika na około 20 minut.
Odstawiamy do całkowitego ostygnięcia, przygotowujemy lukier i nakładamy go na ciastka. Gdy lukier na ostygnie ( można spokojnie wrzucić do lodówki to będzie szybciej, szczególnie teraz latem) wrzucamy do ust i jemy popijając gorzką kawusią. :)
To dobry czas, odpoczynek od upałów, nawału turystów na mazurskich jeziorach. Jeden dzień, jeżeli zostanie dobrze wykorzystany, jednak zupełnie wystarczy, bo brakuje mi wtedy ciepłych wieczorów z piwkiem na cyplu, porannego widoku żaglówek na jeziorze, ba, nawet śpiewu szant, które serdecznie już mi się przesłuchały, a jednak są nieodłącznym elementem tego całego klimatu i choć śpiewać wcale ich nie muszę, tańczyć przy nich również nie, to miło jest jeżeli gdzieś tam w tle się pojawiają ;)
Skoro dzień odpoczynku od Mazur na Mazurach, to i danie zupełnie niemazurskie ( i bardzo dobrze - biorąc pod uwagę, że króluje tu na talerzach ryba).
Oglądając czarno-białe filmy i odkopując płytę The Puppini Sisters przypomniały mi się ciastka zwane amerykanami, które jadłam często jako dziecko w Niemczech.
Musiałam zrobić ich wegańską wersję!
Pyszne, słodkie i sycące.
Łapcie soundtrack i do dzieła!
Składniki na około 18 amerykanów:
-500g mąki
-200ml oleju
-200g cukru
-1 paczka cukru waniliowego
-1 paczka proszku budyniowego waniliowego
-3 łyżki mleka sojowego
-3 łyżeczki proszku do pieczenia
Lukier:
-200g cukru pudru
-4 łyżki wody
- 2 łyżki kakaa
Mieszamy ze sobą mąkę, proszek do pieczenia, olej, cukier waniliowy, cukier. W oddzielnym naczyniu mieszamy ze sobą proszek budyniowy z sojmlekiem, po czym powoli dodajemy do reszty składników.
Ugniatamy ciasto, takie, by nie lepiło się zbytnio do łapek - jeżeli będzie się za bardzo kruszyło dodajemy nieco mleka sojowego lub oleju.
Formujemy w średniej wielkości placki - niezbyt płaskie, ale też nieco bardzie niż te co widać na zdjęciu ;)
W dużych odstępach układamy na blasze i wrzucamy do rozgrzanego do 180stopniu piekarnika na około 20 minut.
Odstawiamy do całkowitego ostygnięcia, przygotowujemy lukier i nakładamy go na ciastka. Gdy lukier na ostygnie ( można spokojnie wrzucić do lodówki to będzie szybciej, szczególnie teraz latem) wrzucamy do ust i jemy popijając gorzką kawusią. :)
Dostaliśmy także od sąsiada kilka dobrych kilogramów papierówek. Może ktoś z was ma jakieś ciekawe przepisy?
Póki co wrzucam do śniadaniowego musli, a na szarlotkę jakoś średnio mam ochotę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
