Jestem właśnie w drodze do Trójmiasta. Odpocząć, odetchnąć morskim powietrzem. Lubię polskie morze i w zasadzie zawsze cieszy mnie wyjazd w to miejsce, nawet gdy tak jak teraz zaczyna kropić deszcz. Ostatnio dużo wyjazdów. Ostatni weekend spędziłam w Krakowie z przyjaciółkami. Na zwiedzanie wegańskich knajp co prawda zabrakło już czasu ( Momo, na pewno jeszcze kiedyś będzie nam dane się spotkać!), ale celem tej podróży i tak była wystawa zbiorowa pod tytułem Polowanie, towarzysząca całemu projektowi o tym samym tytule. Pojawiły się tam prace dwóch dziewczyn z Grupy Artystycznej Fałdy, której członkinią również jestem. Jeżeli macie okazję to koniecznie musicie zwiedzić tę wystawę, będzie trwała jeszcze przez około miesiąc. Warto!
W ten weekend natomiast zamierzamy sobie odbić i głównie jeść i się lenić. Na pierwszy ogień idzie nowe Feed My Soul, zobaczymy jak będzie :)
sobota, 21 marca 2015
czwartek, 5 marca 2015
Semmelknödel - Knedle z Bawarii i z bułki.
Cóż za piękną śnieżną wiosnę mamy, hihi....hi...
Ale w weekend już ma być pięknie, a ja jadę odwiedzić siostrę w Warszawie, odremontować jej mieszkanie. Oby znalazł się czas na wypad do jakiejś vegan miejscówki, no chociaż na burgerka małego...:)
No dopsz... ale do rzeczy. Zapewne niektórzy z Was zauważyli, że raz na jakiś czas lubię wrzucać przepisy na zweganizowane tradycyjne potrawy, w tym nie tylko tych polskich, ale również niemieckich, bo tak jakoś blisko mi do tej kultury i w pracy na co dzień mam żywy kontakt z tym językiem.
Niemiecka kuchnia tradycyjna jest tłusta. Nie będę krzyczała, że tak nie jest - Niemcy uwielbiają kiełbę, fryty, dobre piwko.
Ja też, ale w wersji wegańskiej. ;)
Ale w weekend już ma być pięknie, a ja jadę odwiedzić siostrę w Warszawie, odremontować jej mieszkanie. Oby znalazł się czas na wypad do jakiejś vegan miejscówki, no chociaż na burgerka małego...:)
No dopsz... ale do rzeczy. Zapewne niektórzy z Was zauważyli, że raz na jakiś czas lubię wrzucać przepisy na zweganizowane tradycyjne potrawy, w tym nie tylko tych polskich, ale również niemieckich, bo tak jakoś blisko mi do tej kultury i w pracy na co dzień mam żywy kontakt z tym językiem.
Niemiecka kuchnia tradycyjna jest tłusta. Nie będę krzyczała, że tak nie jest - Niemcy uwielbiają kiełbę, fryty, dobre piwko.
Ja też, ale w wersji wegańskiej. ;)
poniedziałek, 23 lutego 2015
Basics: pesto z rukoli
Tak naprawdę ten post miał być kontynuacją historii o cieście drożdżowym - będąc szczerą, jednym z moich ulubionych i najbardziej przekształcalnych moim zdaniem ciast. Zdjęcia calzone, które miało przedstawić jedną z wielu ( pewnie więcej niż pięćdziesiąt ;) twarzy ciasta drożdżowego, wiszą na dysku i na pewno się tu pojawią. Prędzej czy później.
Na blogu zazwyczaj zamieszczałam przepisy bardziej wymyślne lub po prostu relacje jedzeniowe z tygodnia/miesiąca/dni. Jednak mniej więcej w grudniu zorientowałam się, że nie ma tu przepisów tak zwanych basicowych, podstawowych, bez których często nie da się zrobić czegoś bardziej skomplikowanego. Na przykład taka sałatka jarzynowa - w moim wegańskim jadłospisie to zupełna normalka, aż do głowy mi nie przyszło, by ją tutaj opisać. Być może też się kiedyś doczeka osobnej notki. Bez kilku starych, dobrych przepisów, które towarzyszyły mi mniej więcej o samego początku mojej roślinnej ścieżki, zapewne nie przeżyłabym tygodnia, szczególnie teraz, gdy moje życie niesamowicie przyspieszyło i doba to zbyt mało, by zrobić wszystko, co bym chciała zrobić. Taki tryb życia niesamowicie sprzyja kupowaniu gotowców.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


